Usiadłam na kanapie, oglądając moją dwuletnią córkę, Alyssę, bawiącą się jej nową zabawką Elmo, którą dostała na swoje drugie urodziny zaledwie tydzień temu. Nie wiem dlaczego, ale zawsze, gdy bawiła się z Elmo była bardzo zadowolona. Uważam, że to bardzo dziwne. Ten mały potwór mnie przeraża. Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, wysyłając słodki dźwięk po całym domu. Alyssa uniosła głowę, a jej uwaga była skierowana na drzwiach. Wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi, zajrzałam przez judasza w drzwiach. Westchnęłam, otwierając drzwi. Wiedziałam już co ona tutaj robi.
"O mój Boże, widziałaś wiadomości?" moja najlepsza przyjaciółka, Carolyn, krzyknęła, przechodząc obok mnie i idąc w stronę salonu.
"Tak, widziałam to" westchnęłam, zamykając za sobą drzwi. "Ciocia Carol!" Alyssa krzyknęła. Upuściła swoją zabawkę, wstała z podłogi i podbiegła do Carolyn, która natychmiast wzięła ją na ręce.
"Hej brzdącu" Carolyn zagruchała i pocałowała ją w policzek, po czym postawiła ją z powrotem na podłodze. "Cóż, masz zamiar przyjść i usiąść ze mną, czy co?" Carolyn spytała, odwracając się twarzą do mnie. Zachichotałam cicho, potrząsając lekko głową i poszłam w jej stronę. Usiadłam obok niej na kanapie i odwróciłam się w jej stronę, gotowa, aby zakończyć tą rozmowę."Masz zamiar się z nim zobaczyć?" spytała.
Moje oczy rozszerzyły się. "Oczywiście, że nie. Dlaczego miałabym?"
"Cóż, gdybyś zapomniała, Carly, to on jest jej ojcem." mówiła, wskazując na Alysse, która teraz zajmowała się swoim telefonem zabawką, którą ostatnio dostała od mojej mamy.
"Wiem, ale..." westchnęłam i zwróciłam całą moją uwagę na mojej córce. Nie chciałam jej angażować w poznanie jej ojca. On nie jest dla niej dobry, w ogóle i ma bardzo zły wpływ. Ostatnią rzeczą, jaką bym chciała dla mojej córki, jest to, aby brała udział w atakach, morderstwach lub atakach bombowych. Ona nie potrzebuje tego gówna w swoim życiu i na pewno, jeśli Jason byłby w jej życiu, nie miałaby jak tego uniknąć. "Ja naprawdę nie chcę jego w pobliżu Alyssy" powiedziałam. "Wiem tylko, że coś pójdzie nie tak. Wiem to."
"Cóż, nie uważasz, że ona zasługuje na ojca w swoim życiu?" powiedziała, patrząc na mnie.
"Oczywiście. Ale Jason.. On nie byłby dobrym ojcem dla niej. On jest raz w więzieniu, a raz nie, ona i tak nigdy nie miałaby szansy go zobaczyć."
"Trzeba przynajmniej mu to powiedzieć. Myślę, że on zasługuje, aby wiedzieć, że jesteś matką jego dziecka albo że nawet ma dziecko w pierwszej kolejności, nie sądzisz?" Skinęłam głową. To byłoby uczciwe, gdybym powiedziała mu o tym wszystkim. Oczywiście nie mam zamiaru wychodzić i go szukać, tylko żeby mu powiedzieć tę nowość. W rzeczywistości postaram się go unikać jak najwięcej, aby uniknąć konieczności powiedzenia mu, że ma córkę. Nie, żeby go obchodziło, że ma dziecko, w każdym razie ja jestem tego pewna. On jest przestępcą na miłość boską. Jest zbyt zajęty zabijaniem ludzi i robieniem bomb niż opiekowaniem się małym dzieckiem.
"Wiesz, słyszałam, że on wrócił do swojego starego domu kilka przecznic dalej. Mówiłaś, że tam kiedyś byłaś, prawda?" spytała. Kiwnęłam głową, a wspomnienia z tego dnia błyskawicznie wróciły do mojej głowy.
"Cholera. Carls, musimy iść" mój brat, Ben powiedział do mnie, odpalając swój samochód policyjny na parkingu przed McDonaldem. Mój brat miał akurat przerwę na lunch, po tym, jak aresztował jakiegoś dilera narkotyków i zaproponował mi odebranie mnie z pracy i wspólny lunch. Oczywiście nie odmówiłam mu tej oferty. Chociaż zdecydowanie chciałabym.
"Co? Wiesz, że nie wolno ci zabierać ludzi ze sobą do pracy!" Powiedziałam mu, w myślach uderzając go w twarz.
"Wiem, ale nie mam innego wyboru. Powiedzieli, że to pilne i muszę tam być możliwie najszybciej jak to możliwe.
""Możliwie najszybciej jak to możliwe? Naprawdę Ben?" Wzruszył ramionami. Oczywiście mój brat miał maturę i tytuł licencjata, ale wciąż był bardzo otępiały. Jakieś pięć minut później dotarliśmy do dość dużego, starszego domu, który został obecnie otoczony policyjnymi samochodami z każdej strony. Zauważyłam również, że SWAT* tam był. To nie mogło skończyć się dobrze.
"Zostań tu. Nie ruszaj się" Ben mi rozkazał, po czym wyskoczył z samochodu i podbiegł do samochodu policyjnego, który stał obok nas. Przyglądałam się jak pięciu lub sześciu facetów dotarło do drzwi, po czym zapukali kilka razy. Gdy nie otrzymali żadnej odpowiedzi, w końcu wyważyli drzwi i weszli do środka. Gdy to wszystko się działo przede mną, ja nie mogłam nic zrobić, ale zastanawiałam się, co takiego się stało. Co może być aż tak złego, że cała pieprzona policja się tu zjechała? I czy SWAT był tu tak bardzo potrzebny? Minutę później albo kilka minut później, zauważyłam policjantów wychodzących z domu. Ale tym razem nie byli sami. Dwóch z nich trzymało ramiona młodego chłopaka i prawie go wynieśli na zewnątrz. Nie opierał się, był obojętny na to, co się dzieje, można tak powiedzieć. Nawet nie wiem, czy to ma jakiś sens. Chłopak, czy raczej powinnam powiedzieć mężczyzna, wyglądał na osiemnaście lub dziewiętnaście lat, plus minus kilka lat. Mój oddech uwiązał się w gardle, gdy chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Od razu rozpoznałam go, chłopak, z którym spałam zaledwie tydzień temu. Jakie było jego imię? Uh..."
"Ziemia do Carly" Carolyn machnęła ręką przed moją twarzą, budząc mnie z rozmyśleń.
"Hę? Co?" powiedziałam, wracając do rzeczywistości.
"Mówiłam ci tylko, że nie ma już pieluch. Masz jedną ostatnią i zgadnij, kto potrzebuje przebrania?" Uniosła brwi, patrząc na mnie, położyła Alyssę na podłodze, aby ją przebrać. Jęknęłam cicho i przeczesałam włosy ręką.
"Poważnie?" mruknęłam i wstałam z kanapy. "Mogłabyś popilnować ją, a ja pobiegnę do sklepu?" zapytałam uprzejmie. Carolyn kochała Aly. Wiedziałam, że nie miałaby nic przeciwko.
"Oczywiście. Ale pośpiesz się, proszę. Moja bratowa rodzi w tej chwili" odpowiedziała.
"To dlaczego tu kurwa jesteś?" krzyknęła do niej. Czy ona jest szalona? Jej siostrzenica ma się właśnie urodzić, a ona jest ze mną i Aly?
Wzruszyła ramionami. "Nic się nie dzieje. To było nudne jak diabli w tej poczekalni" dalej mówiła, gdy ja poszłam do kuchni po swoją torebkę i klucze. "Mimo że jej lekarz był przystojny. Wyglądał na około dwadzieścia siedem, może trzydzieści lat. Ale wciąż był gorący. Myślałam nad zajściem w ciążę, tylko żeby go widywać raz w miesiącu" mrugnęła okiem.Wywróciłam oczami w odpowiedzi.
"Wychodzę. Powinnam wrócić za około dwadzieścia minut" powiedziałam.
"W porządku. Powiedz "papa mamusiu"" powiedziała, a następnie Alyssa po niej powtórzyła. Zachichotałam cicho, wychodząc z domu.
Weszłam szybko do sklepu Walmart, wiedząc, że moją przyjaciółka potrzebowała szybko wrócić do szpitala. Szłam w szybkim tempie do sekcji z pieluchami, szamponami i resztą rzeczy. Szybko złapałam dużą torbę pieluch i ruszyłam z powrotem do kasy, gdy nagle wpadłam na kogoś.
.....................
*SWAT - wyspecjalizowana jednostka policji w USA
Hej! Mam nadzieję, że rozdział się podobał:)
Przepraszam za jakieś błędy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz