poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Informacja

Przepraszam za to, ze rozdzialy sie nie pojawiaja i nie wiem kiedy kolejny sie pojawi. Nie wiem czy tlumaczenie tego ff mi sie oplaca z racji tego, ze wiekszosc osob juz nie czyta ff i tutaj osob tez jest malo. Jak narazie musze zajac sie szkola, niedlugo mam egzaminy i one sa dla mnie wazne, dostalam rowniez prace, przez co mam jeszcze mniej czasu na ff czy siedzenie i tlumaczenie. Mozliwe ze dodam cos za jakis czas, nie wiem i nie chce nic obiecywac. Z gory wasz przepraszam!

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 7: "You're too loud, mommy."

Carly


"Jason, Jason" mówiłam do niego wchodząc za nim do domu. Miał Alyssę opartą na biodrze, gdy wszedł przez drzwi. "Jason, muszę z tobą porozmawiać" powiedziałam, zamykając za sobą drzwi. Unikał rozmowy odkąd wyszliśmy z restauracji, a ja potrzebowałam wiedzieć co się dzieje.
Teraz.
"Tato, jestem zmęczona" Alyssa wymamrotała, opierając głowę na ramieniu ojca. Pogładził jej włosy delikatnie wolną ręką i pocałował ją w bok głowy.
"Myślę, że nadszedł czas, abyś się położyła" powiedział. Skinęła głową przy jego ramieniu, a on zaniósł ją do jej pokoju.
"Jason" powiedziałam surowo.
"Nie teraz, Carly" westchnął, wchodząc do pokoju Alyssy.
"Więc kiedy? Unikałeś mnie cały wieczór!" krzyknęłam, powodując, że Aly skrzywiła się i zakryła uszy.
"Jesteś zbyt głośno, mamusiu" skarciła mnie. Ułożyłam ręce na swoich biodrach, po czym poszłam za nimi do małego pokoju.
"Przepraszam, kochanie" przeprosiłam, gdy Jason pomagał jej się przebrać w piżamę.
"W porządku, mamo" powiedziała, a następnie ziewnęła. Jason wziął ją w ramiona i zaniósł ją do łóżka, przykrywając ją. Podeszłam powoli do nich. Powoli pochyliłam się i pocałowałam ją w czoło. "Dobranoc, kochanie" szepnęłam. "Dobranoc" mruknęła w odpowiedzi.
"Przyjdę za chwilę" Jason powiedział do mnie. Wzięłam to jako sygnał do wyjścia, jak też zrobiłam. Poszłam w stronę mojej sypialni i zaczęłam przeglądać swoje piżamy, szukając czegoś wygodnego do łóżka. Westchnęłam przeglądając wszystko. Nic nie mogło mnie teraz uszczęśliwić. Chciałam tylko wiedzieć, co się dzieje, bo wkrótce zwariuje.
Po chwili, która się wydawała godziną, Jason wszedł do mojej sypialni i usiadł na brzegi łóżka. Przyglądał mi się. Zamknęłam szuflady komody, rezygnując ze znalezienia czegoś, co mogłabym ubrać i odwróciłam się do mnie twarzą.
"No i co?" zapytałam, chcą, aby powiedział mi jego historię. "O co w tym wszystkim chodzi? Kim był ten facet?"
"Jest po prostu facetem, z którym kiedyś pracowałem" powiedział.
"Pracowałeś? Czyli jak jeszcze byłeś w jednym z tych gangów?"
Pokiwał głową. "To nic czym miałabyś się martwić. Mam wszystko pod kontrolą."
"Oczywiście, że to jest coś, o co muszę się martwić. Jason, praktycznie mieszkasz z nami. Mamy razem dziecko, z którym spędzasz dużo czasu. Jeśli jesteś w niebezpieczeństwie, to my też" powiedziałam mu, a moje wyjaśnienie było w stu procentach prawdziwe.
"Nie, do cholery, nie jesteście!" wstał. "Wszystko będzie z wami dobrze, okej? Powiedziałem ci, mam wszytsko pod kontrolą! Nie musisz się o to martwić."
"Dlaczego on dalej próbuje się do ciebie? Myślałam, że skończyłeś z gangami" powiedziałam.
"Tak jest! To jest coś, co stało się dawno temu i najwyraźniej, nie przeszło mu. Nic ci się nie stanie, Alyssie nic się nie stanie, wszystko będzie dobrze" zapewnił mnie.
"Co z tobą?"
Milczał. "Ja.." wahał się "Mi też nic się nie stanie."
"Jason" westchnęłam i usiadłam obok niego na łóżku. Kładąc dłoń na jego ramieniu, mówiłam dalej. "To nie tak, że boję się tylko o siebie i moją córkę. Nie chcę, aby coś ci się stało" wyznałam.
Odwrócił głowę i spojrzał na mnie, marszcząc brwi. "Dlaczego cię obchodzi czy coś mi się stanie, czy nie?"
"Bo... od kiedy jesteś tutaj, byłeś bardzo pomocny. To na pewno nie było to, czego się spodziewałam, ale..."
"Więc po prostu chcesz mnie tutaj, bo jestem pomocny." spojrzał na podłogę przed nami, marszcząc brwi.
"Jeśli mógłbyś pozwolić mi dokończyć." Zawahałam się. "Chciałam powiedzieć, że nie tylko, ale jestem pewna, że sprawiasz, że Alyssa jest szczęśliwa. Nie widziałam jej tak szczęśliwej, beze mnie. A poza tym, jesteś tu od jakiegoś czasu i myślę, że byłoby to dziwne, gdyby cię tu już nie było."
"Opiekowałaś się Alyssą przez te wszystkie lata sama. Nie myślisz, że mogłabyś to zrobić jeszcze raz?"
"Prawdopodobnie, ale nie byłaby tak szczęśliwa jak, teraz kiedy jesteś w pobliżu." Wtedy zauważyłam, jakie prawdziwe znacznie miało jego pytanie. "Czekaj, wyjeżdżasz?"
Westchnął. "Nie wiem jeszcze, Carly."
"Jason, nie możesz odejść. Nie teraz."
"Nie mam wyboru. Policja wie, że tu jestem. King wie, że tu jestem. Nie chcę, aby wasza dwójka była w niebezpieczeństwie."
"Rozumiem, ale Jason. Naprawdę. Ale czy wiesz jak zdenerwowana nasza córka będzie, jeśli tak nagle nas zostawisz?"
Wzięłam głęboki oddech przed ponową rozmową. "Wiem, Carly. Ale to jest najlepsze dla każdego z nas w tej chwili."
Powoli skinęłam głową, a mój wzrok przeniosłam na podłogę, patrząc na niego co kilka sekund. "Okej. Ale muszę przypomnieć ci, że jeśli odejdziesz już nie wrócisz."
"Co?" Podniósł na mnie głos, odwracając całe swoje ciało w moją stronę. "Chyba sobie ze mnie żartujesz. Wyjeżdżam, aby spróbować chronić TWÓJ tyłek i to jest sposób, w jaki mi się odwdzięczasz? Próbując zabrać moją córkę z dala ode mnie?"
"Jason, mówiłam ci. Żadna z nas nie mogłaby się pozbierać po twoim przychodzeniu i odchodzeniu z naszego życia przez cały czas. Albo chcesz być z nami, albo nie."
"Cholera, Carly, będę tam dla Ciebie! W całym kraju na miesiąc lub dwa! Staram się robić to, co najlepsze dla naszej trójki. A poza tym, nie uważasz, że zabraniając mi zobaczyć Aly, zaszkodzi to też jej?"
Kurwa.
Nie myślałam o tym. Gdybym nie pozwoliła Jasonowi zobaczyć Alyssy, ona będzie załamana, jak i możliwe, że on też. Westchnęłam. "Dowiemy się później. Nie musimy się martwic oto teraz, prawda?"
Pokręcił głową. "Nie jestem nawet pewien, czy będę. Nie wychodziłbym właśnie teraz, tak czy inaczej."
Skinęłam głową i patrzyłam jak zeskakuje z mojego łóżka, idąc do drzwi. "Dokąd idziesz?" Zapytałam.
Odwrócił się. "Mam coś do załatwienia."
"Oh, okej." Powiedziałam, co brzmiało raczej jak rozczarowanie. Również wstałam z łóżka, podchodząc do komody, by w końcu znaleźć coś do spania. Kiedy to zrobiłam, nie mogłam zaprzeczyć, ale myślę o naszej małej rozmowie. Jason nie może odejść. Nie teraz. Nie teraz kiedy Alyssa przyzwyczaiła się do posiadania ojca. I nie mogę uwierzyć, że to mówię, ale myślę, że również się do niego trochę przyzwyczaiłam. Nie wiem jak, ale myślę, że jestem. Chciałabym go mieć tutaj i czuję, że będzie bardzo dziwnie, kiedy go nie będzie. Co więcej, po tej kolacji i innych nocach, zaczynam sądzić, że gdy odejdzie od przestępczego stanu, Jason jest rzeczywiście naprawdę miłym facetem. Może po prostu potrzebuje pomocy wyjścia z kłopotów i wejścia do dobrego stanu umysłu. Teraz myślę o tym, że nie zrobił nic złego nikomu, co wiem na temat, ponieważ on chce być tutaj. Może to jest to, czego potrzebuje. Wsparcie rodziny, aby pomóc mu przejść przez to wszystko. Jeśli szybko nie dostanie pomocy dla swoich problemów, choć mam przerzucie, że to wszystko nie skończy się dobrze dla niego. Myślę, że to znaczy, że naprawdę nie mogę zabrać Alyssy z dala od niego. Albo może mogę? Nie wiem.
"Jason." Krzyknęłam do niego, mając nadzieję, że mnie usłyszał. Wyciągnęłam szorty i koszulkę, gdy szedł w stronę mojego pokoju. Zatrzymał się, gdy dotarł do drzwi i oparł się o nie.
"Tak?" Założył ręce na piersi.
"Czy jest coś, co mogę zrobić, aby przekonać cię, żebyś został?" Zapytałam cicho.
"Dlaczego chcesz, abym został?" Zapytał podchodząc do mnie.
"Dlaczego nie?"
"Jestem pewien, że pamiętasz jak zaczęliśmy kilka tygodni temu. Nie byłaś nawet pewna, czy chcesz Alyssy przy mnie, bo jestem przestępcą." Robił dziwne gesty rękoma, jak on przypominał mi o czasie kiedy przyszedł porozmawiać. Westchnęłam. "A teraz nie chcesz, żebym odszedł."
"Wiem. Ale skoro jesteś tutaj, mogę powiedzieć, że jesteś naprawdę porządnym facetem. Dobrze traktujesz Alyssę i sprawiasz, że jest szczęśliwa. To wszystko, na czym mi zależy."
Odwrócił wzrok i pokręcił głową.
"I... " Zaczęłam, zwracając ponownie na siebie jego uwagę. Złapaliśmy kontakt wzrokowy, spojrzałam mu głęboko w oczy, w jego... wspaniałe... piwne oczy... cholera. Nie mogłam oderwać wzorku od tych oczu, one przyciągają. Mają tę tajemniczą głębokość co sprawiało, że mogłam powiedzieć, o czym właśnie myślał i jak właśnie się czuł, tylko zaglądając do jego oczu. Jak to mówią, że oczy są oknem do duszy.
"Również lubię twoje towarzystwo." Wyznałam.
Uniósł brwi. "Naprawdę?"
Skinęłam głową. "Zwłaszcza po dzisiejszej kolacji. Wywnioskowałam, że bardzo lubię twoją osobowość. Nie można tego zobaczyć, ale jesteś bardzo miłym facetem, Jason. Potrzebujemy tutaj kogoś takiego. Mężczyzny. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zaczynam się powoli do ciebie przyzwyczajać. Na początku bardzo się bałam, że jesteś w mieście, ale teraz szczerze cieszę się z twojego towarzystwa. Bardzo lubię z tobą rozmawiać i czuję, że gdybyś został, moglibyśmy stać się jeszcze bliżsi, co bardzo lubię i jestem pewna, że Alyssa również. Pamiętasz pierwszą noc spędzoną z nami?"
Przyjrzałam się jak jego wyraz twarzy zmienił się, kiedy wspominał noc, której nie położyliśmy się i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy. To była także noc, kiedy Alyssa postanowiła pokazać się swojemu tacie. Zaśmiałam się na to wspomnienie, powodując, że Jason spojrzał na mnie.
"To była dobra noc." Powiedział, uśmiech wpełzał na jego twarz. Podszedł do mnie kilka kroków, aż nasze ciała były tylko o stopę od siebie. "Naprawdę chcesz, żebym został?"
Skinęłam głowę, ale milczałam.
Westchnął. "Przemyślę na nowo odejście... pod jednym warunkiem."
"Pod jakim?" Zapytałam, kładąc dłoń na moim biodrze, przenosząc cały ciężar mojego ciała na prawą nogę.
On uśmiechnął się i przybliżył twarz do mojej. Nasze twarze były jakieś dziesięć centymetrów od siebie. Przełknęłam ślinę, kiedy mówił. "Pocałuj mnie." Tak jak to zrobił pierwszej nocy. Jestem pewna, że to nie był przypadek.
Moje myśli oniemiały, ponieważ próbowałam dowiedzieć się, co zrobić. Chciałam go pocałować. Bardzo, bardzo źle. On jest taki... atrakcyjny z tymi niesamowitymi oczami i tymi... idealnymi ustami w kształcie serca, i... nie! Nie, Carly! Nie możesz czuć czegoś takiego do niego, zwłaszcza jeśli ma zamiar wyjechać.
Uśmiech pojawił się na twarzy Jasona, ponieważ przyjrzał mi się i zapewne wiedział jak zastanawiam się co powinnam właśnie zrobić. "Carly." Szepnął uwodzicielsko. Skurwiel. "Pocałuj mnie." Powtórzył.
Och, pieprzyć to.
Przycisnęłam swoje wargi do jego i natychmiast oddał pocałunek. Jednak nie chcąc posunąć się za daleko, odsunęłam się tylko po to, aby zmusić go do przyciśnięcia swoich warg do moich po raz drugi. Nie sprzeciwiłam się. Pocałunek był delikatny, ale zniewalający. Nasze zahipnotyzowane wargi zaciskały się wiele razy, przenosząc nas do innego świata. Ponieważ pocałunek pogłębił się, nasze oddechy stały się nie równe, a języki zatańczyły, wnosząc płomienie gorąca do tej zimnej zimowej nocy. Wystarczy tylko nasza dwójka, reszta świata zniknęła. To z pewnością nie było to, czego oczekiwałam, że ten pocałunek zajdzie tak daleko. Nagła ochota zalała świat wokół nas, ponieważ zostaliśmy zagubieni w morzu pożądania i atrakcyjności. To jest potężne połączenie, które wysyła przypływy namiętności rozbijającej się ponad nami. Jason położył swoją rękę na moim biodrze, przyciągając mnie bliżej do jego ciała. Nasze pocałunki stały się bardziej namiętne, gwałtowne. Obawiając się, że Jason może próbować iść nieco dalej, odsunęłam się jeszcze raz, tym razem robiąc krok do tyłu. Nasze oddechy były pokrótce rozpaczliwe i gwałtowne. Intensywność rozpłynęła się. Reszta świata wolno wracała do ostrości. Spojrzałam spod rzęs, widząc Jasona uśmiech. Zachichotałam i zarumieniłam się.
I nagle jego ręka dotknęła mojej brody. Podniósł moją głowę, zmuszając mnie do spojrzenia w swoje, łagodne teraz oczy. "Jesteś piękna, wiesz?"
Nie mogłam zatrzymać fali motyli w moim brzuchu. Czułam, że robię się coraz bardziej czerwona.
"Dobranoc." Powiedział cicho, przed odwróceniem się na pięcie i zostawieniem mnie stającej na środku pokoju samotnej i zagubionej. Teraz wiedziałam, że nie mogę pozwolić mu odejść. Nie tylko chcę go tutaj na korzyść Alyssy, potrzebowałam go tutaj dla mnie.
Umieściłam palce na moich miękkich ustach, pamiętając słodkie uczucie jego ust na moich. Podświadomie uśmiechnęłam się. On świetnie całuje i mogę z pewnością się do tego przyzwyczaić. Położyłam dłoń na moim biodrze, gdzie dłoń Jasona była chwilę temu, powodując pragnienie, żeby mnie dotknął, rozpalił jeszcze raz, nawet bardziej niż wcześniej. Westchnęłam i opadłam z powrotem na łóżko. Co się dzieje? Nie mogę czuć czegoś takiego do Jasona. Nie ma mowy, żeby to wypaliło, nawet jeśli byśmy próbowali. Ale mogłam, nie móc? Wtedy zdałam sobie sprawę, wreszcie przyznając się sobie... Zaczęłam mieć uczucia do Jasona McCanna.

sobota, 2 kwietnia 2016

Rozdział 6: "King"

Zostało pięć minut do godziny szóstej, a ja byłam prawie gotowa na naszą małą randkę. Nie mogę zaprzeczyć, że byłam podekscytowana, że będziemy tylko we trójkę. Chcemy spędzić ten wieczór razem tak jak rodzina... Tylko że ja i Jason nie jesteśmy razem. Ale myślę, że to nie ma najmniejszego znaczenia w tym momencie. To było podobny do tego, gdy ja i Aly mieliśmy wspólne obiady i nie zamierzam tego zmienić.

Gdy poprawiałam swoje włosy, usłyszałam otwieranie drzwi, a następnie odgłos małych stópek przechodzących obok łazienki.
"Tatuś!" usłyszałam Alyssę, krzyczącą w korytarzu.
"Hej, kochanie. Gdzie mama?" Jason spytał ją uprzejmie. Zachichotałam sama do siebie.
"Chodź tutaj!" powiedziała. Słyszałam ich kroki zbliżające się do mojej sypialni, szybko spojrzałam na siebie, upewniając się, że wyglądałam dosyć dobrze. Zanim miałam okazję do zmiany czegokolwiek, drzwi się otworzyły, a do środka weszła Aly ciągnąc za sobą swojego tatę.
"Tutaj jest!" Aly pisnęła, wyciągając ręce w moim kierunku. Jason zachichotał i podszedł do mnie.
"Więc, wyglądasz pięknie" pocałował mnie w policzek, na co się zarumieniłam. Czekaj... co?
"Hej, a co ze mną?" Alyssa spytała, stając obok mnie. Skrzyżowała ramiona na piersi, udając, że była na niego zła.
"Oczywiście wyglądasz wspaniale" Jason wziął ją w ramiona i pocałował ją w policzek.
Alyssa zachichotała głośno i schowała głowę w zgięciu szyi Jasona. "Chodźmy tato! Jestem głodna" Aly jęknęła, wyplątując się z uścisku Jasona. Gdy była na podłodze, złapała go za rękę i wyciągnęła z pokoju. Zaśmiałam się.
"Będę za minutę" krzyknęłam za nimi.
"W porządku" usłyszałam jego śmiech, po czym głośny pisk Alyssy jak zaczynała się śmiać. Uśmiechnęłam się i odwróciłam do lustra, upewniając się, że mój wygląd został ukończony, po czym opuściłam swoją sypialnię i dołączyłam do Jasona i do mojej córki w kuchni.

"Rezerwacja na McLean" Jason powiedział do kobiety za biurkiem/ czy raczej powinnam powiedzieć Nikki zgodnie z jej nazwą na plakietce.
"Tędy" powiedziała trochę zbyt łaskawie według mnie. Mrugnęła do Jasona, po czym zaczęła nas prowadzić przez salę. Nie mogłam nic zrobić, ale czułam się trochę zazdrosna. Chociaż nie mam powodu, aby być. On nie jest mój. Ja nie jestem jego. Cholera, ja nawet go nie lubię. On jest tylko ojcem mojego dziecka.
"McLean?" szepnęłam do ucha Jasona.
"Nie mogę powiedzieć, że moje nazwisko to McCann" powiedział, odwracając się tak, abym mogła go usłyszeć. Kiwnęłam głową, wskazując, że rozumiem, chociaż on już nie patrzył na mnie.
Nikki zaprowadziła nas do stolika w kącie pomieszczenia. Idealnie. Mam nadzieję, że nikt nas tutaj nie zauważy. A przynajmniej, żeby nikt nie rozpoznał Jasona. Ostatnią rzeczą, jaką teraz chcemy, jest, aby Jason został zauważony i aresztowany. Przede wszystkim nie chciałabym, aby moja córka widziała takie zdarzenie. One jest do niego tak przywiązana, nie chciałabym dla niej, aby widziała jak jej tata jest od niej odbierany.
Powiedzieliśmy Nikki co byśmy chcieli na początek, a ona poszła to zamówić, ale przed tym mrugnęła oczywiście kolejny raz do Jasona. Gdy ja do niego mrugnęłam, odpowiedział mi, odwracając swój wzrok na jego córkę, robiąc głupie miny, które powodowały, że chichotała i on też.
Patrząc na tę uroczą scenę przede mną, nie mogłam powstrzymać moich ciekawskich oczu od wędrówki po sali. Rozejrzałam się dookoła, obserwując dokładnie każdego, kto tam był. Była to najdroższa restauracja w okolicy. To była jedna z tych, w której można zobaczyć tylko znane osoby, bo są to jedyne osoby, które na to stać. Ludzie wokół nas wyglądali tak "rozebrani" i niewłaściwie ubrani jak do luksusowej restauracji. Para przy stole, kilka stolików od nas jadła dość agresywnie, jeśli mogę tak powiedzieć. To było obrzydliwe. Mogę jeszcze dodać, że wytwarzali zwierzęce odgłosy. Kto do cholery robi tak publicznie? Poważnie.
Widocznie nie byłam jedyna, która to zauważyła. Usłyszałam Jasona kpiącego po drugiej stronie stolika. Spojrzałam na niego, ale on patrzył już na Aly.

"Aly, nie masz prawa chodzić na randki. Nigdy" mówił surowo, wskazując palcem w jej stronę, a jego twarz była poważna.
Zachichotałam. "Jason, on ma cztery latka" powiedziałam mu. "Nie sądzę, że ona będzie miała chłopaka przez jakiś czas."
"Wiem, chcę, żeby już to wiedziała" odparł.
"Tato" Jęknęła i żartobliwie klepnęła go po ramieniu. "Chłopcy są obrzydliwi"
"Dobrze" Jason uśmiechnął się, zadowolony z siebie. Zachichotałam. Ich relacje są takie słodkie. Nie mogę sobie wyobrazić, co się stanie, gdy ona w końcu zacznie chodzić na randki, gdy jej tata jest znanym kryminalistą. Czuję się źle myśląc o jej chłopakach w przyszłości.
"Jason, naprawdę nie musiałeś tego dla nas robić" powiedziałam, wskazując na dekoracje wokół nas. To było zbyt luksusowe. Nie, że mi się to nie podobało. Po prostu nie myślę, że to było konieczne. Siedzenie na kanapie i oglądanie filmów byłoby więcej niż wystarczająco dla mnie.
"Oczywiście musiałem. Przynajmniej to mogę zrobić przez moją nieobecność z wami przez ten cały czas."
"Jednak nie musiałeś robić TEGO. Wieczór w domu byłby wystarczający" zaśmiałam się.
Wzruszył ramionami. "To nic wielkiego, naprawdę. Jestem gotowy zrobić wszystko, aby nadrobić stracony czas z wami."

Minęło czterdzieści pięć minut od rozpoczęcia naszej kolacji, a Jason wciąż nie został zauważony, na szczęście. Nie mogę sobie wyobrazić...ugh. Prawie kończyliśmy nasze obiady i nadal rozmawialiśmy.
"Więc, Goofy zapytał mnie ile mam lat" Alyssa kontynuowała mówienie do Jasona o naszej wycieczce do Disneylandu, którą wygrałyśmy z naszej lokalnej stacji radiowej półtora roku temu. Spędziła najlepszy czas tam i to było wspaniałe widzieć ją szczęśliwą.
"Tak zrobił?" Jason zapytał z entuzjazmem.
"Tak!" Zaśmiała się. "A potem-" historia Alyssy została przerwana nagłym głębokim głosem nadchodzącym w naszą stronę.
"McCann. Dobrze cię znowu widzieć" tajemniczy mężczyzna mówił ponuro. Jason zacisnął szczękę. Było jasne, że ten człowiek wzbudził w Jasonie niepokój. Spojrzałam w lewą stronę, aby zobaczyć w dość dużej mierze zbudowanego mężczyznę, który tam stał. Był ubrany na czarno z wojskowymi butami. Dopasował swój strój z łańcuszkiem wokół jego szyi. Wyglądał jak jeden z tych chłopaków, których można zobaczyć jak idą ulicą z gangiem niosąc broń w dłoni. On na pewno nie był kimś z kim ktoś chciałby zadzierać.
Alyssa spojrzała na niego i od razu przysunęła się bliżej Jasona. Wsunęła twarz ze zgięcie jego szyi i usłyszałam jej ciche szeptanie ze strachu. "Tato" wymamrotała, co sprawiło, że Jason stał się jeszcze bardziej napięty.
"King" Jason mruknął pod nosem, gdy spojrzał na niego. "Co ty tutaj robisz?"
"Muszę z tobą porozmawiać."
"Nie zauważyłeś, że akurat jestem zajęty?" Jason odpowiedział, obejmując Alyssę ramieniem. Pogładził ją po włosach, starając się ją uspokoić.
Mężczyzna spojrzał na Jasona, Aly i mnie przed kontynuowaniem "Och, widzę... Spędzanie czasu z rodziną? Jaka szkoda, że muszą znosić taką słabą sukę jak ty."
"To brzydkie słowo" krzyknęła Aly na niego, powodując, że Jason i ja zachichotaliśmy. To moja dziewczynka. Już broni swojego tatę.
"Hej, zamknij pysk mały kutasie, zanim ja ci go zamknę!" krzyknął w odpowiedzi. Patrzyłam jak łzy napłynęły jej do oczu, a ona oparła się o Jasona. Jednak mojemu zdziwieniu postawił ją obok na krześle obok i wstał.
O nie. Boże, proszę, nie pozwól, aby do czegoś doszło. Było tak dobrze do tej pory... proszę?
"Nie mów tak do mojej córki w ten sposób" Jason warknął na niego defensywnie.
Zamiast odpowiedzieć na słowa Jasona, mężczyzna postanowił zmienić temat. "Gdzie moje pieniądze?"
"Słucham?" Jason zapytał.
"Spytałem, gdzie są moje pieniądze, McCann?"
Westchnęłam w duchu. Pieniądze. Ma to związek z jego pracą w gangu. Miałam nadzieję, że nie będzie się w to wszystko angażować.
"Nie mam żadnych twoich pieniędzy" powiedział mu.
"Nie, nie ty. Ale twój mały kolega, Asher tak"
"Więc, idź i znajdź Ashera i zapytaj go gdzie je ma."
"On nie żyje"
Jason zamarł. "Przepraszam?"
Facet dał mu prosto w twarz. "Nie żyje. Zabiłem go."
Niespodziewanie, Jason, zamiast go zaatakować, usiadł z powrotem na krześle. Pochylił głowę i spojrzał na stół, milcząc.
"Potrzebuję swoich pieniędzy z powrotem w przyszłym tygodniu, McCann, jak nie, będziesz płacił za błędy znajomego" powiedział, po czym odszedł, zostawiając Jasona i nas.
"Tato, kto to był?" Alyssa zapytała, jej głos nadal się drżał przez łzy.
Potrząsnął głową i zamknął oczy. Dałam mu chwilę, aby wziął głęboki oddech i uspokoił się przed rozmową.
"Wszystko w porządku, Jason?" zapytałam.
"Musimy iść. Teraz." powiedział, wstając.
"Jeszcze nie skończyliśmy" Aly stwierdziła.
"Nie jesteśmy tu bezpieczni. Wiedzą, że jestem w pobliżu. Musimy iść." powiedział ponownie, biorąc Aly na ręce. Położył sto dolarów na stole mówiąc, żebym wstała i szła za nim. Oczywiście to zrobiłam.
Powinnam była wiedzieć, że to się wydarzy. Powinnam wiedzieć, że "wcześniejsza" praca Jasona w gangu stanie nam na drodze. Teraz nie jesteśmy bezpieczni. Moja córka nie jest bezpieczna. Wspaniale. Tylko tego potrzebowałam. Nie mogłam nic zrobić, ale zastanawiałam się, czy na pewno to był dobry pomysł, aby dopuścić Jasona do Aly. Naprawdę może nam coś stać będąc z nim.
Inną rzeczą, która chodziła mi po głowie to

Kto to Asher?


                                         
Proszę o komentarze:)
Mało osób czyta te tłumaczenie, jakbyście mogłi powiedzieć o tym ff znajomym, którzy lubią czytać ff, byłoby mi bardzo miło:)
Przepraszam z góry za błedy.