Carly
"Jason, Jason" mówiłam do niego wchodząc za nim do domu. Miał Alyssę opartą na biodrze, gdy wszedł przez drzwi. "Jason, muszę z tobą porozmawiać" powiedziałam, zamykając za sobą drzwi. Unikał rozmowy odkąd wyszliśmy z restauracji, a ja potrzebowałam wiedzieć co się dzieje.
Teraz.
"Tato, jestem zmęczona" Alyssa wymamrotała, opierając głowę na ramieniu ojca. Pogładził jej włosy delikatnie wolną ręką i pocałował ją w bok głowy.
"Myślę, że nadszedł czas, abyś się położyła" powiedział. Skinęła głową przy jego ramieniu, a on zaniósł ją do jej pokoju.
"Jason" powiedziałam surowo.
"Nie teraz, Carly" westchnął, wchodząc do pokoju Alyssy.
"Więc kiedy? Unikałeś mnie cały wieczór!" krzyknęłam, powodując, że Aly skrzywiła się i zakryła uszy.
"Jesteś zbyt głośno, mamusiu" skarciła mnie. Ułożyłam ręce na swoich biodrach, po czym poszłam za nimi do małego pokoju.
"Przepraszam, kochanie" przeprosiłam, gdy Jason pomagał jej się przebrać w piżamę.
"W porządku, mamo" powiedziała, a następnie ziewnęła. Jason wziął ją w ramiona i zaniósł ją do łóżka, przykrywając ją. Podeszłam powoli do nich. Powoli pochyliłam się i pocałowałam ją w czoło. "Dobranoc, kochanie" szepnęłam. "Dobranoc" mruknęła w odpowiedzi.
"Przyjdę za chwilę" Jason powiedział do mnie. Wzięłam to jako sygnał do wyjścia, jak też zrobiłam. Poszłam w stronę mojej sypialni i zaczęłam przeglądać swoje piżamy, szukając czegoś wygodnego do łóżka. Westchnęłam przeglądając wszystko. Nic nie mogło mnie teraz uszczęśliwić. Chciałam tylko wiedzieć, co się dzieje, bo wkrótce zwariuje.
Po chwili, która się wydawała godziną, Jason wszedł do mojej sypialni i usiadł na brzegi łóżka. Przyglądał mi się. Zamknęłam szuflady komody, rezygnując ze znalezienia czegoś, co mogłabym ubrać i odwróciłam się do mnie twarzą.
"No i co?" zapytałam, chcą, aby powiedział mi jego historię. "O co w tym wszystkim chodzi? Kim był ten facet?"
"Jest po prostu facetem, z którym kiedyś pracowałem" powiedział.
"Pracowałeś? Czyli jak jeszcze byłeś w jednym z tych gangów?"
Pokiwał głową. "To nic czym miałabyś się martwić. Mam wszystko pod kontrolą."
"Oczywiście, że to jest coś, o co muszę się martwić. Jason, praktycznie mieszkasz z nami. Mamy razem dziecko, z którym spędzasz dużo czasu. Jeśli jesteś w niebezpieczeństwie, to my też" powiedziałam mu, a moje wyjaśnienie było w stu procentach prawdziwe.
"Nie, do cholery, nie jesteście!" wstał. "Wszystko będzie z wami dobrze, okej? Powiedziałem ci, mam wszytsko pod kontrolą! Nie musisz się o to martwić."
"Dlaczego on dalej próbuje się do ciebie? Myślałam, że skończyłeś z gangami" powiedziałam.
"Tak jest! To jest coś, co stało się dawno temu i najwyraźniej, nie przeszło mu. Nic ci się nie stanie, Alyssie nic się nie stanie, wszystko będzie dobrze" zapewnił mnie.
"Co z tobą?"
Milczał. "Ja.." wahał się "Mi też nic się nie stanie."
"Jason" westchnęłam i usiadłam obok niego na łóżku. Kładąc dłoń na jego ramieniu, mówiłam dalej. "To nie tak, że boję się tylko o siebie i moją córkę. Nie chcę, aby coś ci się stało" wyznałam.
Odwrócił głowę i spojrzał na mnie, marszcząc brwi. "Dlaczego cię obchodzi czy coś mi się stanie, czy nie?"
"Bo... od kiedy jesteś tutaj, byłeś bardzo pomocny. To na pewno nie było to, czego się spodziewałam, ale..."
"Więc po prostu chcesz mnie tutaj, bo jestem pomocny." spojrzał na podłogę przed nami, marszcząc brwi.
"Jeśli mógłbyś pozwolić mi dokończyć." Zawahałam się. "Chciałam powiedzieć, że nie tylko, ale jestem pewna, że sprawiasz, że Alyssa jest szczęśliwa. Nie widziałam jej tak szczęśliwej, beze mnie. A poza tym, jesteś tu od jakiegoś czasu i myślę, że byłoby to dziwne, gdyby cię tu już nie było."
"Opiekowałaś się Alyssą przez te wszystkie lata sama. Nie myślisz, że mogłabyś to zrobić jeszcze raz?"
"Prawdopodobnie, ale nie byłaby tak szczęśliwa jak, teraz kiedy jesteś w pobliżu." Wtedy zauważyłam, jakie prawdziwe znacznie miało jego pytanie. "Czekaj, wyjeżdżasz?"
Westchnął. "Nie wiem jeszcze, Carly."
"Jason, nie możesz odejść. Nie teraz."
"Nie mam wyboru. Policja wie, że tu jestem. King wie, że tu jestem. Nie chcę, aby wasza dwójka była w niebezpieczeństwie."
"Rozumiem, ale Jason. Naprawdę. Ale czy wiesz jak zdenerwowana nasza córka będzie, jeśli tak nagle nas zostawisz?"
Wzięłam głęboki oddech przed ponową rozmową. "Wiem, Carly. Ale to jest najlepsze dla każdego z nas w tej chwili."
Powoli skinęłam głową, a mój wzrok przeniosłam na podłogę, patrząc na niego co kilka sekund. "Okej. Ale muszę przypomnieć ci, że jeśli odejdziesz już nie wrócisz."
"Co?" Podniósł na mnie głos, odwracając całe swoje ciało w moją stronę. "Chyba sobie ze mnie żartujesz. Wyjeżdżam, aby spróbować chronić TWÓJ tyłek i to jest sposób, w jaki mi się odwdzięczasz? Próbując zabrać moją córkę z dala ode mnie?"
"Jason, mówiłam ci. Żadna z nas nie mogłaby się pozbierać po twoim przychodzeniu i odchodzeniu z naszego życia przez cały czas. Albo chcesz być z nami, albo nie."
"Cholera, Carly, będę tam dla Ciebie! W całym kraju na miesiąc lub dwa! Staram się robić to, co najlepsze dla naszej trójki. A poza tym, nie uważasz, że zabraniając mi zobaczyć Aly, zaszkodzi to też jej?"
Kurwa.
Nie myślałam o tym. Gdybym nie pozwoliła Jasonowi zobaczyć Alyssy, ona będzie załamana, jak i możliwe, że on też. Westchnęłam. "Dowiemy się później. Nie musimy się martwic oto teraz, prawda?"
Pokręcił głową. "Nie jestem nawet pewien, czy będę. Nie wychodziłbym właśnie teraz, tak czy inaczej."
Skinęłam głową i patrzyłam jak zeskakuje z mojego łóżka, idąc do drzwi. "Dokąd idziesz?" Zapytałam.
Odwrócił się. "Mam coś do załatwienia."
"Oh, okej." Powiedziałam, co brzmiało raczej jak rozczarowanie. Również wstałam z łóżka, podchodząc do komody, by w końcu znaleźć coś do spania. Kiedy to zrobiłam, nie mogłam zaprzeczyć, ale myślę o naszej małej rozmowie. Jason nie może odejść. Nie teraz. Nie teraz kiedy Alyssa przyzwyczaiła się do posiadania ojca. I nie mogę uwierzyć, że to mówię, ale myślę, że również się do niego trochę przyzwyczaiłam. Nie wiem jak, ale myślę, że jestem. Chciałabym go mieć tutaj i czuję, że będzie bardzo dziwnie, kiedy go nie będzie. Co więcej, po tej kolacji i innych nocach, zaczynam sądzić, że gdy odejdzie od przestępczego stanu, Jason jest rzeczywiście naprawdę miłym facetem. Może po prostu potrzebuje pomocy wyjścia z kłopotów i wejścia do dobrego stanu umysłu. Teraz myślę o tym, że nie zrobił nic złego nikomu, co wiem na temat, ponieważ on chce być tutaj. Może to jest to, czego potrzebuje. Wsparcie rodziny, aby pomóc mu przejść przez to wszystko. Jeśli szybko nie dostanie pomocy dla swoich problemów, choć mam przerzucie, że to wszystko nie skończy się dobrze dla niego. Myślę, że to znaczy, że naprawdę nie mogę zabrać Alyssy z dala od niego. Albo może mogę? Nie wiem.
"Jason." Krzyknęłam do niego, mając nadzieję, że mnie usłyszał. Wyciągnęłam szorty i koszulkę, gdy szedł w stronę mojego pokoju. Zatrzymał się, gdy dotarł do drzwi i oparł się o nie.
"Tak?" Założył ręce na piersi.
"Czy jest coś, co mogę zrobić, aby przekonać cię, żebyś został?" Zapytałam cicho.
"Dlaczego chcesz, abym został?" Zapytał podchodząc do mnie.
"Dlaczego nie?"
"Jestem pewien, że pamiętasz jak zaczęliśmy kilka tygodni temu. Nie byłaś nawet pewna, czy chcesz Alyssy przy mnie, bo jestem przestępcą." Robił dziwne gesty rękoma, jak on przypominał mi o czasie kiedy przyszedł porozmawiać. Westchnęłam. "A teraz nie chcesz, żebym odszedł."
"Wiem. Ale skoro jesteś tutaj, mogę powiedzieć, że jesteś naprawdę porządnym facetem. Dobrze traktujesz Alyssę i sprawiasz, że jest szczęśliwa. To wszystko, na czym mi zależy."
Odwrócił wzrok i pokręcił głową.
"I... " Zaczęłam, zwracając ponownie na siebie jego uwagę. Złapaliśmy kontakt wzrokowy, spojrzałam mu głęboko w oczy, w jego... wspaniałe... piwne oczy... cholera. Nie mogłam oderwać wzorku od tych oczu, one przyciągają. Mają tę tajemniczą głębokość co sprawiało, że mogłam powiedzieć, o czym właśnie myślał i jak właśnie się czuł, tylko zaglądając do jego oczu. Jak to mówią, że oczy są oknem do duszy.
"Również lubię twoje towarzystwo." Wyznałam.
Uniósł brwi. "Naprawdę?"
Skinęłam głową. "Zwłaszcza po dzisiejszej kolacji. Wywnioskowałam, że bardzo lubię twoją osobowość. Nie można tego zobaczyć, ale jesteś bardzo miłym facetem, Jason. Potrzebujemy tutaj kogoś takiego. Mężczyzny. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zaczynam się powoli do ciebie przyzwyczajać. Na początku bardzo się bałam, że jesteś w mieście, ale teraz szczerze cieszę się z twojego towarzystwa. Bardzo lubię z tobą rozmawiać i czuję, że gdybyś został, moglibyśmy stać się jeszcze bliżsi, co bardzo lubię i jestem pewna, że Alyssa również. Pamiętasz pierwszą noc spędzoną z nami?"
Przyjrzałam się jak jego wyraz twarzy zmienił się, kiedy wspominał noc, której nie położyliśmy się i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy, i rozmawialiśmy. To była także noc, kiedy Alyssa postanowiła pokazać się swojemu tacie. Zaśmiałam się na to wspomnienie, powodując, że Jason spojrzał na mnie.
"To była dobra noc." Powiedział, uśmiech wpełzał na jego twarz. Podszedł do mnie kilka kroków, aż nasze ciała były tylko o stopę od siebie. "Naprawdę chcesz, żebym został?"
Skinęłam głowę, ale milczałam.
Westchnął. "Przemyślę na nowo odejście... pod jednym warunkiem."
"Pod jakim?" Zapytałam, kładąc dłoń na moim biodrze, przenosząc cały ciężar mojego ciała na prawą nogę.
On uśmiechnął się i przybliżył twarz do mojej. Nasze twarze były jakieś dziesięć centymetrów od siebie. Przełknęłam ślinę, kiedy mówił. "Pocałuj mnie." Tak jak to zrobił pierwszej nocy. Jestem pewna, że to nie był przypadek.
Moje myśli oniemiały, ponieważ próbowałam dowiedzieć się, co zrobić. Chciałam go pocałować. Bardzo, bardzo źle. On jest taki... atrakcyjny z tymi niesamowitymi oczami i tymi... idealnymi ustami w kształcie serca, i... nie! Nie, Carly! Nie możesz czuć czegoś takiego do niego, zwłaszcza jeśli ma zamiar wyjechać.
Uśmiech pojawił się na twarzy Jasona, ponieważ przyjrzał mi się i zapewne wiedział jak zastanawiam się co powinnam właśnie zrobić. "Carly." Szepnął uwodzicielsko. Skurwiel. "Pocałuj mnie." Powtórzył.
Och, pieprzyć to.
Przycisnęłam swoje wargi do jego i natychmiast oddał pocałunek. Jednak nie chcąc posunąć się za daleko, odsunęłam się tylko po to, aby zmusić go do przyciśnięcia swoich warg do moich po raz drugi. Nie sprzeciwiłam się. Pocałunek był delikatny, ale zniewalający. Nasze zahipnotyzowane wargi zaciskały się wiele razy, przenosząc nas do innego świata. Ponieważ pocałunek pogłębił się, nasze oddechy stały się nie równe, a języki zatańczyły, wnosząc płomienie gorąca do tej zimnej zimowej nocy. Wystarczy tylko nasza dwójka, reszta świata zniknęła. To z pewnością nie było to, czego oczekiwałam, że ten pocałunek zajdzie tak daleko. Nagła ochota zalała świat wokół nas, ponieważ zostaliśmy zagubieni w morzu pożądania i atrakcyjności. To jest potężne połączenie, które wysyła przypływy namiętności rozbijającej się ponad nami. Jason położył swoją rękę na moim biodrze, przyciągając mnie bliżej do jego ciała. Nasze pocałunki stały się bardziej namiętne, gwałtowne. Obawiając się, że Jason może próbować iść nieco dalej, odsunęłam się jeszcze raz, tym razem robiąc krok do tyłu. Nasze oddechy były pokrótce rozpaczliwe i gwałtowne. Intensywność rozpłynęła się. Reszta świata wolno wracała do ostrości. Spojrzałam spod rzęs, widząc Jasona uśmiech. Zachichotałam i zarumieniłam się.
I nagle jego ręka dotknęła mojej brody. Podniósł moją głowę, zmuszając mnie do spojrzenia w swoje, łagodne teraz oczy. "Jesteś piękna, wiesz?"
Nie mogłam zatrzymać fali motyli w moim brzuchu. Czułam, że robię się coraz bardziej czerwona.
"Dobranoc." Powiedział cicho, przed odwróceniem się na pięcie i zostawieniem mnie stającej na środku pokoju samotnej i zagubionej. Teraz wiedziałam, że nie mogę pozwolić mu odejść. Nie tylko chcę go tutaj na korzyść Alyssy, potrzebowałam go tutaj dla mnie.
Umieściłam palce na moich miękkich ustach, pamiętając słodkie uczucie jego ust na moich. Podświadomie uśmiechnęłam się. On świetnie całuje i mogę z pewnością się do tego przyzwyczaić. Położyłam dłoń na moim biodrze, gdzie dłoń Jasona była chwilę temu, powodując pragnienie, żeby mnie dotknął, rozpalił jeszcze raz, nawet bardziej niż wcześniej. Westchnęłam i opadłam z powrotem na łóżko. Co się dzieje? Nie mogę czuć czegoś takiego do Jasona. Nie ma mowy, żeby to wypaliło, nawet jeśli byśmy próbowali. Ale mogłam, nie móc? Wtedy zdałam sobie sprawę, wreszcie przyznając się sobie... Zaczęłam mieć uczucia do Jasona McCanna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz