Carly
Ruszyłam korytarzem do jej pokoju, ale zatrzymałam się, słysząc, że jej płacz ustaje. Jęknęła przed wypuszczeniem ostatniego szlochu. Potem wszystko ucichło.
Szłam dalej korytarzem i zobaczyłam, że światło w jej pokoju było włączone. Hm. Zbliżając się do drzwi, otworzyłam je powoli i weszłam to oświetlonego pokoju. Nie mogłam ukryć uśmiechu na mojej twarzy, gdy zobaczyłam tę scenę przede mną. Jason siedział na łóżku Aly z nią na swoich kolanach. Jego ramię było owinięte wokół niej ochronnie, podczas gdy jego druga ręka gładziła delikatnie jej włosy. Aly oparła głowę na jego klatce piersiowej, tłumiąc płacz jej czkawką. Pocałował czubek jej głowy, po czym oparł swoją głowę o jej. To była najsłodsza rzecz, jaką widziałam, zwłaszcza że minęły dopiero dwa dni, od kiedy on ją zna.
Zachichotałam na ich słodkość, choć żałowałam, gdy Jason spojrzał na mnie. Uśmiechnął się przed zamknięciem oczu, relaksując się z Aly. Uśmiechnęłam się i weszłam głębiej do pokoju. Podeszłam do jej łóżka i usiadłam przy Jasonie. Gdy Aly usłyszała, że siadam, odwróciła się, by na mnie spojrzeć.
"Mamusiu?" mruknęła.
"Cześć kochanie" pogładziłam delikatnie jej włosy.
Przytuliła się bardziej do Jasona. "Wszystko dobrze, mamusiu. Tatuś jest tu!" uśmiechnęła się. Jej wypowiedź spowodowała, że Jason się uśmiechnął i pocałował jej policzek. "Kocham cię tatusiu" szepnęła, zamykając oczy.
"Ja też cię kocham Alyssa" wymamrotał, pozwalając, aby jego oczy ponownie się zamknęły.
Moje serce roztopiło się w tym momencie. To było wspaniałe uczucie widzieć, że mają te ojciec-córka relacje, o które się obawiałam.
Po kolejnej minucie lub dwóch ciszy, oddychanie Alyssy w końcu się uspokoiło i zasnęła. Jason położył ją delikatnie na łóżku i powoli wysunął się z jej uścisku, aby jej nie obudzić. Gdy uwolnił się z uścisku, wstał i rozciągnął się, po czym uśmiechnął się do mnie. Nie mogłam pomóc, ale odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na swoją córeczkę, spokojnie śpiącą w swoim łóżku. Westchnęłam cicho.
Wstałam z łóżka Aly, poszłam w stronę drzwi i wyszłam na korytarz, aby Jason wyszedł za mną. Po wyłączeniu jej lampki w jej pokoju zrobił to, co chciałam i stanął przede mną na korytarzu.
"To było urocze" powiedziałam, uśmiechając się do niego.
Niezręcznie podrapał się po karku. "Myślę, że tak było. Ona często tak robi?" skończył, pozwalając swojej ręce opaść w dół.
"Cały czas. Ma koszmary co najmniej pięć razy w tygodniu" wytłumaczyłam.
"Dlaczego?" zmarszczył brwi z niepokojem.
Wzruszyłam ramionami "Rozmawiałam z jej lekarzem o tym, a ona zasugerowała, że to tymczasowe. Mówiła, że mam się niczym nie martwić."
Skinął głową ze zrozumieniem. "Cholernie mnie wystraszyła. Oglądałem telewizję, siedząc w salonie, prawie zasypiając, a tu nagle ona zaczęła krzyczeć "krwawy morderca". Myślałem, że ktoś ją porywa czy coś" powiedział, a jego oczy były szeroko otwarte, gdy mówił.
Zaśmiałam się. "To było dokładnie to samo, co ja pomyślałam za pierwszym razem, gdy to się stało. Myślę, że to naprawdę dobrze, że tam poszedłeś. Widziałeś, jaka była szczęśliwa, że TY ją pocieszałeś dzisiaj?"
Skinął głową, uśmiechając się. "Tak, widziałem. To polepszyło tę noc. Chcę zrobić wszystko, co możliwe, aby się do niej zbliżyć, wiesz. Chcę, żeby wiedziała, że nie odchodzę. Nie mogę."
Skinęłam głową. "Mam nadzieję, że nie odejdziesz. Nigdy. Aly i ja mieliśmy za dużo osób, które odeszły od nas po tym, co mój ojciec i brat zrobili. Mówię ci to teraz, jeżeli odejdziesz, nie ma drogi z powrotem. Nie pozwolę na to."
"Co się stało z twoim tatą i bratem?" zapytał z niepokojem na twarzy.
Pokręciłam głową. "To nie jest teraz ważne. Powiem ci później."
Pokiwał głową. "W każdym razie, rozumiem. Nie chciałbym jej zranić. Nie chcę, aby dorastała bez ojca tak jak ja. Zasługuję na więcej niż to."
Kiwnęłam głową na znak zgody. Byłam wdzięczna, że zgadzaliśmy się w takich sprawach.
Następnego ranka obudziłam się do zapachu naleśników, bekonu i jajek. Uśmiechnięta, usiadłam na łóżku, odwracając się w lewą stronę, aby zobaczyć tacę ze śniadaniem czekającym na mnie. Para dalej unosiła się znad jedzenia, dając mi znać, że Jason był tu niedawno. Spojrzałam na to smaczne jedzenie i dostrzegłam karteczkę. Podniosłam ją i przybliżyłam bliżej swojej twarzy niż zwykle, starając się czytać przez moje poranne zamazane oczy.
"Dzień dobry, moja piękna baby-mama*" Wywróciłam oczami, ale zachichotałam. "Pomyślałem, że zadowolisz się domowym śniadaniem. Alyssa mówiła, że nie robisz tego często. Pomyślałem, że spróbuję i zrobię coś specjalnego dla was obu, Zasługujecie na to." Ugryzłam dolną wargę i uśmiechnęłam się, patrząc na jego pismo. List był taki słodki! "PS: Aly i ja czekamy na ciebie w kuchni;)"
Szybko zjadłam swoje śniadanie, po czym pośpiesznie poszłam do kuchni, aby zobaczyć Jasona pomagającego Alyssie jeść. Zaśmiałam się i podeszłam do nich.
"Mamo!" Aly wykrzyknęła z pełną buzią jedzenia. Skarciłam ją szybko za rozmowę z pełną buzią przed pocałowaniem ją delikatnie w głowę.
"Dzień dobry kochanie" powiedziałam do niej. "Dzień dobry Jason."
"Dzień dobry" uśmiechnął się.
"Ktoś jest w dobrym nastroju dzisiaj" powiedziałam.
Skinął głową i otarł syrop z policzek Aly, chichocząc, robiąc to. Zaśmiała się i próbowała wytrzeć lepką substancję z jej palców. Kochała widzieć, jak szczęśliwie wyglądają, gdy są razem. To poprawiło mi dzień.
Gdy Alyssa skończyła jeść, Jason wyciągnął ją z jej wysokiego krzesła, a ona od razu pobiegła do salonu, aby zacząć się bawić jej zabawkami. Uśmiechnęłam się, patrząc na nią. Po czym odwróciłam wzrok na Jasona, który akurat wstawał ze swojego miejsca, podchodząc do kuchenki. Nałożył sobie jedzenie, po czym podszedł i usiadł naprzeciwko mnie przy stole.
"Jeszcze nie jadłeś?" spytałam zdziwiona.
Pokręcił głową i ugryzł kawałek boczku. Gdy jego usta były wolne od żywności, zaczął ponownie mówić. "Nakarmiłem najpierw Aly."
Przygryzłam wargę po raz drugi tego ranka, myśląc o jego słodkim geście. "Jason" powiedziałam. Podniósł na mnie wzrok znad talerza i czekał, abym kontynuowała. "Dziękuję."
"Za co?" zapytał, wycierając dłonie w serwetkę.
"Za wszystko" powiedziałam, opierając głowę na mojej prawej ręce, którą trzymałam na stole przede mną. "Że pocieszyłeś Aly zeszłej nocy, za śniadanie. Po prostu za wszystko. Nie musiałeś tego robić."
"Naprawdę nie musisz mi dziękować. Chciałem. Poza tym jestem ojcem Alyssy. Mam pewną odpowiedzialność, aby opiekować się nią teraz też" odpowiedział.
"Tak, ale nie musiałeś przygotowywać dla mnie śniadania, nie mówiąc już o tym, aby mi je przynieść."
Wzruszył ramionami. "Tak jak mówiłem, chciałem. Pomyślałem, że przez te kilka ostatnich lat zrobiłaś tyle rzeczy z Alyssą, a ja byłem nieobecny. Chcę spróbować, aby to naprawić. To jest to, co mogę zrobić. To zajmie trochę czasu, więc równie dobrze mogę zacząć już teraz" powiedział przed wstaniem, zajął się swoimi rzeczami.
Roztargniona, wstałam z krzesła i ruszyłam w jego stronę przed obróceniem go przodem do siebie. Natychmiast przytuliłam go. Trzymałam go mocno tak samo, jak on, o dziwo. Czułam jak, trzymał swój policzek przy mojej głowie i westchnął.
"Jeśli będziesz robił to w takim tempie, naprawisz to wszystko w krótkim czasie."
Minął prawie tydzień odkąd Jason spotkał się z Alyssą. Po czym spędzał dużo czasu w naszym domu z nami. Alyssa naprawdę go kochała. Bawił się z nią cały czas, a gdy nie ma go w pobliżu ona, zaczyna płakać, kopać, krzyczeć i praktycznie błaga, abym do niego zadzwoniła i zaprosiła go do nas. Zazwyczaj to robię, Alyssa jest częścią tego. Drugą częścią jest to, że brakuje mi jego towarzystwa, kiedy nie było go w pobliżu. Zaczynałam lubić przebywanie z nim. Był naprawdę miłym facetem. Traktował Alyssę i mnie bardzo dobrze i jestem mu za to wdzięczna. Ale bardziej niż cokolwiek innego, byłam szczęśliwa, że Alyssa w końcu miała ojca. Jej PRAWDZIWEGO ojca. Przez dłuższy czas bałam się, że będę musiała zastąpić Jasona kimś innym. Kimś innym. Bałam się, że Alyssa nigdy nie spotka swojego ojca. Na szczęście, nie będę musiała tego robić. Poznała swojego ojca i go kocha po zaledwie tygodniu. Nikt nie będzie w stanie zastąpić go w jej sercu.
"Carly" Jason "zaśpiewał" wchodząc dumnie do salonu, nasza córka spoczywała mu na biodrze.
"Tak?" zapytałam, patrząc w górę znad mojego nowego wydania magazynu People.
"Wy dwie idziecie ze mną na kolację dziś wieczorem" uśmiechnął się.
"Naprawdę?" Odwróciłam swoje ciało w jego stronę. "Mam coś do powiedzenia w tej sprawie?"
"Nope" spojrzał na Aly z zabawną miną, powodując, że zaśmiała się, kładąc głowę na jego ramieniu, po czym na mnie spojrzał." Bądź gotowa na szóstą" powedział, po czym postawił Aly na ziemi. Usiadł obok mnie na kanapie i oparł się, tak, że było mu wygodnie. Położył ręce na górnej części kanapy i spojrzał na mnie, uśmiechając się delikatnie.
"Co?" zapytałam. Zauważyłam jego oczy, zjeżdżały od moich włosów do moich ust po i wreszcie na moje oczy. Przełknęłam ślinę, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Jego oczy były wspaniałe. Nigdy przedtem nie patrzyłam na jego oczy. Boże..
"Nic" uśmiechnął się, odwracając wzrok.
Odchrząknęłam niezręcznie. Co to miało być? "Więc, dlaczego dzisiaj na gdzieś z nami wychodzisz?"
Wzruszył ramionami. "Dlaczego nie? Chcę wyjść i zrobić coś z wami wieczorem."
"Jason, jak zamierzasz to zrobić? Wszyscy cię szukają, pamiętasz?"
"Coś wykombinujemy" powiedział. Potem wstał z kanapy i podszedł do Aly biorąc ją na ręce i pocałował ją w policzek, powodując, że zaczęła piszczeć i chichotać jak szalona. Nie wiem, jak Jason chciał zostać niezauważony w publicznej restauracji. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko.
Przepraszam za jakiekolwiek błedy.
Dajcie znać czy rozdział się podobał!