sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 2: "Bitch."

"Przepraszam" powiedziałam i spojrzałam na chłopaka przede mną. Miał długie, brązowe włosy, zakrywające jego oczy, miał kaptur na głowie, a jego spodnie wisiały nisko na jego biodrach. Jezu.
"Uważaj, jak chodzisz, suko" powiedział, przesuwając się obok mnie. Rozpoznałam ten głos niemal natychmiast. To był nie kto inny jak Jason McCann. Pierdolić. Moje. Zycie.
"Przepraszam?" odwróciłam się w jego stronę, wypowiadając to słowo.
Wyraz jego twarzy był zły na początku, ale szybko złagodniał. "Wyglądasz dziwnie znajomie." Huśtawka nastrojów?
"Powinnam. Pieprzyłeś mnie przez jakieś czterdzieści minut w klubie Frisco-"
"Tak!" Przerwał mi. "Poczekaj. Skąd wiedziałaś, że to ja?" opuścił trochę więcej włosów na oczy, nagle świadomy, że może być rozpoznany.
"Mogę powiedzieć, że przez twój głos. Nie martw się, to nie jest takie ważne" Powiedziałam, odwracając się, aby odejść.
"Hej" zatrzymał mnie, kładąc dłoń na moim ramieniu. Obrócił mnie szybko, co spowodowało, że upuściłam paczkę pieluch na podłogę. "Czy mogę dostać twój numer?" Zapytał, pochylając się, aby podnieść paczkę.
"Dzięki" powiedziałam od razu, gdy podał mi torbę. "I.. Będę musiała nad tym pomyśleć."
Wywrócił dyskretnie oczami, co było mało widziane przez jego włosy. "Kto powiedział, że spotkamy się ponownie?"
"To mały świat. Spotkaliśmy się znowu dzisiaj, prawda? Jestem pewna, że wkrótce się znów zobaczymy" powiedziałam, zaczynając odchodzić.
"Jeszcze nie skończyłem" zawołał, doganiając mnie. Pociągnął mnie do najbliższej alejki i popchnął na regały, na których na szczęście były ułożone prześcieradła i kołdry. "Co ty na to, aby spotkać się wkrótce? Tęskniłaś za mną, nieprawda? Ponieważ ja za tobą tak." uśmiechnął się złośliwie, pochylając się, pocałował mnie delikatnie w szyję. Odepchnęłam go. Za kogo on się do cholery uważa?
"Proszę," zadrwiłam " Ledwo mnie poznałeś, gdy mnie zobaczyłeś minutę temu."
"Poznałem cię" ponownie się pochylił, wyszeptując mi słowa do ucha. "A poza tym, to, że nie pamiętam twojej twarzy, nie oznacza, że nie pamiętam, jak czułem się tamtej nocy" jego ręka jakimś sposobem znalazła się na moim biodrze. Odepchnęłam go ponownie.
"Przestań McCann. Naprawdę nie jestem w nastroju, aby się tym przejmować. Muszę wrócić do domu."
"Suka" mruknął "Do czego potrzebujesz pieluchy? To ten czas w miesiącu, że ich potrzebujesz?" Zażartował. Przewróciłam oczami. Co za idiota. Mam szczerą nadzieję, że Alyssa będzie normalna jak jej mama.
"Jesteś takim idiotą" zaśmiałam się. "Teraz, naprawdę muszę już iść" powiedziałam, w końcu odchodząc. Tym razem nie próbował mnie zatrzymać.
"Dlaczego w takim pośpiechu?" Zapytał, idąc obok mnie.
Co mam mu powiedzieć "Muszę wrócić do domu, bo twoja córka potrzebuje być przebrana?" Nie.
"Moja przyjaciółka jest w moim domu, a jej szwagierka jest na porodówce, potrzebuje mnie, abym wróciła do domu, żeby mogła pojechać do szpitala" wyjaśniłam, stojąc w kolejce do jednej z kas.
"Dlaczego twoja przyjaciółka musi czekać na ciebie w domu?" zapytał.
"Zawsze jesteś taki wścibski?"
"Po prostu staram się ciebie poznać, kochanie."
"Czy możesz starać się mnie poznać innym razem, proszę? Może, kiedy nie będę w pośpiechu?" prychnęłam.
"Pewnie, jeśli dasz mi swój numer" uśmiechnął się złośliwie.
Jęknęłam, wyjęłam długopis ze swojej torebki "Uh" mruknęłam, rozglądając się za czymś, na czym mogłabym napisać swój numer.
"O tutaj" powiedział, odrywając róg z czasopisma na półce obok nas.
"Jason" szepnęłam głośno.
"Co? To tylko papier. I tak nie było nic na roku" wywrócił oczami. Wzięłam kartkę do ręki i szybko zapisałam swój numer.
"Masz" podałam mu karteczkę "Szczęśliwy?"
"Tak, jestem. Napisze później" mrugnął, po czym odszedł. Odetchnęłam z ulgą, gdy był już daleko. To w ogóle nie było dziwne.

Gdy wróciłam do domu, rzuciłam torebkę na stół i poszłam do salonu, aby znaleźć... nikogo.
"Halo?" zawołałam.
"Tutaj!" Carolyn krzyknęła do mnie, były w pokoju Aly. Udałam się korytarzem do jej pokoju, oparłam się o framugę drzwi, by podziwiać piękną scenę przed sobą. Aly siedziała na podłodze z Carolyn przed nią. Carolyn obecnie próbuje różne szaliki, kapelusze i buty na mojej córce. Wyglądała uroczo.
"Muszę z tobą porozmawiać" powiedziałam
"Śmiało" powiedziała, dalej zajmując się Aly.
"Wpadłam na Jasona" to wystarczyło, aby zwróciła na mnie uwagę.
"Żartujesz?" spytała. "Co się stało?"
Wzruszyłam ramionami, podchodząc do łóżka Alyssy i usiadłam. Ułożyłam jedną nogę pod sobą, aby było mi wygodnie. "Poprosił o mój numer."
"Pamiętał cię?" spytała, ściągając Alyssie kapelusz z głowy, i założyła inny. Alyssa zachichotała.
"Nieco. Powiedział, że wyglądałam znajomo. Przypomniałam mu, o tym, kiedy ostatni raz mnie widział. Wtedy sobie przypomniał."
Carolyn wywróciła oczami. "Oczywiście, że zapamiętał seks."
"Nie powiedziałaś mu o Aly, prawda?" zapytała.
"Nie! Oczywiście, że nie. Nawet nie wiem, czy to się wydarzy, czy nie" powiedziałam.
Skarciła mnie. "Carly, wiesz, że powinnaś mu powiedzieć. On zasługuje, aby wiedzieć. Alyssa musi wiedzieć, kto jest jej ojcem."

Skinęłam głową ze zrozumieniem. Wiedziałam, że miała rację. Aly musi poznać swojego tatę, a Jason powinien poznać swoją córkę. Będę musiała zachować się jak kobieta i mu powiedzieć. W pewnym momencie. Może.

............................

Jak myślicie, Carly powie Jasonowi o Aly?
Podobał wam się rozdział?

Bardzo przepraszam za jakiekolwiek błędy.

Jeżeli chcecie być informowani, napiszcie w komentarzu. 

Mamy nowy szblon, za który bardzo dziękuję i mam nadzieję, że podoba wam się tak bardzo jak mi!:)

piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 1: "Are you serious?"

Minęły trzy dni, odkąd w wiadomościach zobaczyłam nikogo innego niż Jasona McCanna, który był ojcem mojego dziecka. Chociaż codziennie, dziennikarze przypominają nam o jego powrocie i ostrzegają przed stanięciem mu na drodze. Udzielają nam numer telefonu do lokalnego biura policji przez cały dzień w dolnej części ekranu, gdyby ktoś przez przypadek mógłby go zobaczyć, oglądając wiadomości w domu. Prawdopodobne, prawda?

Usiadłam na kanapie, oglądając moją dwuletnią córkę, Alyssę, bawiącą się jej nową zabawką Elmo, którą dostała na swoje drugie urodziny zaledwie tydzień temu. Nie wiem dlaczego, ale zawsze, gdy bawiła się z Elmo była bardzo zadowolona. Uważam, że to bardzo dziwne. Ten mały potwór mnie przeraża. Właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi, wysyłając słodki dźwięk po całym domu. Alyssa uniosła głowę, a jej uwaga była skierowana na drzwiach. Wstałam z kanapy i ruszyłam do drzwi, zajrzałam przez judasza w drzwiach. Westchnęłam, otwierając drzwi. Wiedziałam już co ona tutaj robi.

"O mój Boże, widziałaś wiadomości?" moja najlepsza przyjaciółka, Carolyn, krzyknęła, przechodząc obok mnie i idąc w stronę salonu.
"Tak, widziałam to" westchnęłam, zamykając za sobą drzwi. "Ciocia Carol!" Alyssa krzyknęła. Upuściła swoją zabawkę, wstała z podłogi i podbiegła do Carolyn, która natychmiast wzięła ją na ręce.
"Hej brzdącu" Carolyn zagruchała i pocałowała ją w policzek, po czym postawiła ją z powrotem na podłodze. "Cóż, masz zamiar przyjść i usiąść ze mną, czy co?" Carolyn spytała, odwracając się twarzą do mnie. Zachichotałam cicho, potrząsając lekko głową i poszłam w jej stronę. Usiadłam obok niej na kanapie i odwróciłam się w jej stronę, gotowa, aby zakończyć tą rozmowę."Masz zamiar się z nim zobaczyć?" spytała.

Moje oczy rozszerzyły się. "Oczywiście, że nie. Dlaczego miałabym?"
"Cóż, gdybyś zapomniała, Carly, to on jest jej ojcem." mówiła, wskazując na Alysse, która teraz zajmowała się swoim telefonem zabawką, którą ostatnio dostała od mojej mamy.
"Wiem, ale..." westchnęłam i zwróciłam całą moją uwagę na mojej córce. Nie chciałam jej angażować w poznanie jej ojca. On nie jest dla niej dobry, w ogóle i ma bardzo zły wpływ. Ostatnią rzeczą, jaką bym chciała dla mojej córki, jest to, aby brała udział w atakach, morderstwach lub atakach bombowych. Ona nie potrzebuje tego gówna w swoim życiu i na pewno, jeśli Jason byłby w jej życiu, nie miałaby jak tego uniknąć. "Ja naprawdę nie chcę jego w pobliżu Alyssy" powiedziałam. "Wiem tylko, że coś pójdzie nie tak. Wiem to."
"Cóż, nie uważasz, że ona zasługuje na ojca w swoim życiu?" powiedziała, patrząc na mnie.
"Oczywiście. Ale Jason.. On nie byłby dobrym ojcem dla niej. On jest raz w więzieniu, a raz nie, ona i tak nigdy nie miałaby szansy go zobaczyć."
"Trzeba przynajmniej mu to powiedzieć. Myślę, że on zasługuje, aby wiedzieć, że jesteś matką jego dziecka albo że nawet ma dziecko w pierwszej kolejności, nie sądzisz?" Skinęłam głową. To byłoby uczciwe, gdybym powiedziała mu o tym wszystkim. Oczywiście nie mam zamiaru wychodzić i go szukać, tylko żeby mu powiedzieć tę nowość. W rzeczywistości postaram się go unikać jak najwięcej, aby uniknąć konieczności powiedzenia mu, że ma córkę. Nie, żeby go obchodziło, że ma dziecko, w każdym razie ja jestem tego pewna. On jest przestępcą na miłość boską. Jest zbyt zajęty zabijaniem ludzi i robieniem bomb niż opiekowaniem się małym dzieckiem.

"Wiesz, słyszałam, że on wrócił do swojego starego domu kilka przecznic dalej. Mówiłaś, że tam kiedyś byłaś, prawda?" spytała. Kiwnęłam głową, a wspomnienia z tego dnia błyskawicznie wróciły do mojej głowy.

"Cholera. Carls, musimy iść" mój brat, Ben powiedział do mnie, odpalając swój samochód policyjny na parkingu przed McDonaldem. Mój brat miał akurat przerwę na lunch, po tym, jak aresztował jakiegoś dilera narkotyków i zaproponował mi odebranie mnie z pracy i wspólny lunch. Oczywiście nie odmówiłam mu tej oferty. Chociaż zdecydowanie chciałabym.

"Co? Wiesz, że nie wolno ci zabierać ludzi ze sobą do pracy!" Powiedziałam mu, w myślach uderzając go w twarz.
"Wiem, ale nie mam innego wyboru. Powiedzieli, że to pilne i muszę tam być możliwie najszybciej jak to możliwe.
""Możliwie najszybciej jak to możliwe? Naprawdę Ben?" Wzruszył ramionami. Oczywiście mój brat miał maturę i tytuł licencjata, ale wciąż był bardzo otępiały. Jakieś pięć minut później dotarliśmy do dość dużego, starszego domu, który został obecnie otoczony policyjnymi samochodami z każdej strony. Zauważyłam również, że SWAT* tam był. To nie mogło skończyć się dobrze.
"Zostań tu. Nie ruszaj się" Ben mi rozkazał, po czym wyskoczył z samochodu i podbiegł do samochodu policyjnego, który stał obok nas. Przyglądałam się jak pięciu lub sześciu facetów dotarło do drzwi, po czym zapukali kilka razy. Gdy nie otrzymali żadnej odpowiedzi, w końcu wyważyli drzwi i weszli do środka. Gdy to wszystko się działo przede mną, ja nie mogłam nic zrobić, ale zastanawiałam się, co takiego się stało. Co może być aż tak złego, że cała pieprzona policja się tu zjechała? I czy SWAT był tu tak bardzo potrzebny? Minutę później albo kilka minut później, zauważyłam policjantów wychodzących z domu. Ale tym razem nie byli sami. Dwóch z nich trzymało ramiona młodego chłopaka i prawie go wynieśli na zewnątrz. Nie opierał się, był obojętny na to, co się dzieje, można tak powiedzieć. Nawet nie wiem, czy to ma jakiś sens. Chłopak, czy raczej powinnam powiedzieć mężczyzna, wyglądał na osiemnaście lub dziewiętnaście lat, plus minus kilka lat. Mój oddech uwiązał się w gardle, gdy chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Od razu rozpoznałam go, chłopak, z którym spałam zaledwie tydzień temu. Jakie było jego imię? Uh..."

"Ziemia do Carly" Carolyn machnęła ręką przed moją twarzą, budząc mnie z rozmyśleń.
"Hę? Co?" powiedziałam, wracając do rzeczywistości.
"Mówiłam ci tylko, że nie ma już pieluch. Masz jedną ostatnią i zgadnij, kto potrzebuje przebrania?" Uniosła brwi, patrząc na mnie, położyła Alyssę na podłodze, aby ją przebrać. Jęknęłam cicho i przeczesałam włosy ręką.
"Poważnie?" mruknęłam i wstałam z kanapy. "Mogłabyś popilnować ją, a ja pobiegnę do sklepu?" zapytałam uprzejmie. Carolyn kochała Aly. Wiedziałam, że nie miałaby nic przeciwko.
"Oczywiście. Ale pośpiesz się, proszę. Moja bratowa rodzi w tej chwili" odpowiedziała.
"To dlaczego tu kurwa jesteś?" krzyknęła do niej. Czy ona jest szalona? Jej siostrzenica ma się właśnie urodzić, a ona jest ze mną i Aly?
Wzruszyła ramionami. "Nic się nie dzieje. To było nudne jak diabli w tej poczekalni" dalej mówiła, gdy ja poszłam do kuchni po swoją torebkę i klucze. "Mimo że jej lekarz był przystojny. Wyglądał na około dwadzieścia siedem, może trzydzieści lat. Ale wciąż był gorący. Myślałam nad zajściem w ciążę, tylko żeby go widywać raz w miesiącu" mrugnęła okiem.Wywróciłam oczami w odpowiedzi.

"Wychodzę. Powinnam wrócić za około dwadzieścia minut" powiedziałam.
"W porządku. Powiedz "papa mamusiu"" powiedziała, a następnie Alyssa po niej powtórzyła. Zachichotałam cicho, wychodząc z domu.

Weszłam szybko do sklepu Walmart, wiedząc, że moją przyjaciółka potrzebowała szybko wrócić do szpitala. Szłam w szybkim tempie do sekcji z pieluchami, szamponami i resztą rzeczy. Szybko złapałam dużą torbę pieluch i ruszyłam z powrotem do kasy, gdy nagle wpadłam na kogoś.



.....................


*SWAT - wyspecjalizowana jednostka policji w USA

Hej! Mam nadzieję, że rozdział się podobał:)

Przepraszam za jakieś błędy.

środa, 6 stycznia 2016

Prolog

„Mamo!” - moja dwuletnia córeczka krzyknęła do mnie z salonu. Poszłam za jej głosem i zauważyłam ją stojącą na środku pokoju, wskazując na telewizor, na którym leciały wiadomości, które włączyłam. Spojrzała na mnie przez ramię „Tatuś!” - krzyknęła. Westchnęłam i spojrzałam w kierunku, w którym wskazywała. I co teraz?

„Policja przeszukiwała całą wschodnią część miasta i plaży, tu w piątek, w poszukiwaniu za wskazówkami związanymi z zamachowcem, który wysadził bank w Georgetown w środę, koncentrując uwagę na jego nowego wspólnika lub wspólników. Znajdując zemstę ze współpracownikiem w Kalifornii w zeszłym tygodniu, wrócił do swojego starego miejsca. Znany jest pod nazwą Jason McCann”.

Zdjęcie Jasona wyskoczyło obok dziennikarki. Wyłączyłam się od słuchania reszty wiadomości. Wiedza, że ten potwór jest ojcem mojego dziecka, boli. Dlaczego nie mogłam spędzić tamtej nocy z jakimś księciem Rumunii albo z początkującym adwokatem, albo pisarzem? Dlaczego musiał to być dobrze znany przestępca?

„Witam piękna"- patrzył na mnie. Jego włosy leżały idealnie ułożone, przycięte krótko po bokach i z tyłu, a jego grzywka była ułożona do góry.
„Cześć” - odpowiedziałam. Byłam zmęczona, to był długi dzień z dużą ilością rzeczy do zrobienia, rzeczy, które były ekscytujące i męczące. Chłopak błysnął delikatnym uśmiechem i sięgnął po swojego drinka, który stał na stole. Przechylił się i go wypił. Hmm. Był zdecydowanie słodki. To nie było długie pierwsze wrażenie. Czułam jego bliskość za mną, trzymającego swoje ramiona wokół mojej talii. Żadne słowa nie zostały wypowiedziane, ale oboje pragnęliśmy więcej intymności. Jego palce złączyły się z przodu na moim brzuchu, a jego oddech był słyszalny w pobliżu mojego lewego ucha.
Zbliżała się noc, więc więcej ludzi wchodziło do klubu, a my zmieszaliśmy się w tłumie. Czułam jego dłonie niżej, gdy on prychnął za mną. Niski jęk obił się o moje uszy, a zaraz po tym mogłam poczuć jak jego ręka schodzi powoli w dół mojego ciała, w stronę mojej strefy intymnej. Pozwoliłam mu poruszać delikatnie palcami, nie zatrzymując go. Byłam tak pijana, to nie miało znaczenia i ten fakt, że on był nieznajomym, było jeszcze bardziej ekscytujące, chociaż doświadczyłam tego wcześniej. Dreszcz podniecenia i emocji przeszedł przez mój kręgosłup. Nikt nie wiedział. Jego akcje były zasłonięte barem przede mną i ludzi wokół nas. Nikt nie wiedział, że jego dłoń przesuwał się w dół pod moje jeansy odsuwając przy tym moje majtki w bok. Nikt nie wiedział, że właśnie miał wepchnąć swojego palca we mnie. Przypływ adrenaliny przepłynął w moich żyłach, czując jego palec głęboko we mnie. To było emocjonujące wiedząc, że byli tam ludzie wokół mnie. Możliwość, że ktoś nieznajomy może przyłapać innego nieznajomego robiącego mi dobrze była ekscytująca, a moje serce biło szybciej. Wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.”

I tak się nie skończyło. Jak tylko skończyliśmy, on opuścił klub i wyszedł z mojego życia na zawsze. Później, tego samego miesiąca dowiedziałam się, że byłam w ciąży z jego dzieckiem. Nie oczekiwałam tego, że będę musiała nosić i wychowywać dziecko mordercy sama. Na początku nawet nie chciałam tego dziecka. Zastanawiałam się nad aborcją, ale stchórzyłam. Wtedy uznałam, że oddam ją do adopcji.

A potem miałam ją.

Wszystkie te myśli odeszły. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Była wspaniała. Doskonała. Przynajmniej Jason był przystojny.

Była taka piękna i delikatna. Wiedziałam, że nie będę wstanie jej oddać, nigdy. Ot tego czasu była małą dziewczynką mamusi i zawsze będzie. To nie jest tak, że nie mam żadnej konkurencji. Nie pozwolę Jasonowi być w jej życiu. To nie jest dobre dla nikogo z nas. Jestem pewna, że nie będzie go w pobliżu w najbliższym czasie. Chociaż, kto wie? Ponieważ Jason wrócił.


........................

Witam!
Mam nadzieję, że prolog wam się podobał i czekacie na pierwszy rozdzial! Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Jeśli macie do mnie jakieś pytania, to prosze pytac na asku @fckeduz lub tt @mojitodrew.
Proszę komentujcie, to motywuje:) 

Wprowadzenie

Carly - niewinna uczennica. 
Jason McCann - poszukiwany kryminalista w całym kraju. 

Carly nigdy nie była typem imprezowiczki, aż do jej 20 urodzin. Rezultatem jej wybryku po pijanemu była ciąża z Jasonem McCannem. On o tym nie wie, a ona nie chce, aby on wiedział. Jason McCann i tak nie chciałby dziecka. 

"Hi, I'm Carly and I'm mothering a criminal's baby."


-----------------------------------------------------------
The Crimanal's Baby by @SagLikeBieber, twitter
Tłumaczenie: @mojitodrew

Na tym blogu, będę tłumaczyć fanfiction "The Criminal's Baby". Fanfiction jest napisane przez @SagLikeBieber, link do oryginału jest w menu i tak, mam pozwolenie na tłumaczneie.. To fanfiction było już tłumaczone, ale nie do końca, dlatego postanowiłam, że przetłumaczę je od nowa do samego końca. Bardzo lubię to opowiadanie, tak samo,
jak inne opowiadania autorki:) Jeśli macie do mnie jakieś pytania, to można mnie znaleźć na tych stronach:
Twitter: @mojitodrew
Ask.fm: @fckeduz

PS. Dopóki nie dostanę zamówionego szablonu, na blogu będzie ten szablon.